
Jak wychowywać dziecko w wieku poniemowlęcym? Rady dla rodziców dwu- i trzylatków.
O ile w chwili przyjścia na świat, dziecko fizycznie oddziela się od matki, o tyle psychicznie wciąż stanowi z nią jedność. Jeszcze przez mniej więcej dwa lata będzie od niej całkowicie uzależnione. Po tym okresie nadejdzie czas wielkich zmian. W wieku około dwóch lat dziecko usiłuje coraz wyraźniej manifestować, a nawet narzucać swoją wolę. Pojawiają się coraz większe problemy wychowawcze. Jest to też ważny moment dla rodziców, którzy właśnie wtedy, często nawet nieświadomie, stają przed wyborem odpowiedniej metody wychowawczej. Nieświadomie, ponieważ zdarza się, że nie zdajemy sobie sprawy, jakie skutki niesie za sobą niewłaściwe podejście lub brak konsekwencji w procesie wychowania młodego człowieka, w szczególności zaś na początku owego procesu.
Wśród modeli wychowawczych obserwowanych u rodziców dzieci w wieku poniemowlęcym, (drugi i trzeci rok życia) możemy wyróżnić cztery najistotniejsze.
1. Pępek świata
Pierwszy to taki, w którym to dziecko gra pierwsze skrzypce. Świat kręci się wokół niego, a rodzice oprócz zapewniania niezbędnego bezpieczeństwa, służą tylko w sytuacjach gdy dziecko nie jest w stanie samodzielnie spełnić swojej zachcianki. U podstaw takiego zachowania leży filozofia, iż dziecko najlepiej rozwija się, gdy nic ani nikt nie krępuje jego rozwoju. Jest więc ów rozwój procesem naturalnym, który aby przebiegał najkorzystniej dla dziecka, nie może być niczym zakłócany. W konsekwencji takiej bierno-męczeńskiej postawy rodzicielskiej dziecko, a później dorosły człowiek żyje w przekonaniu, że absolutnie wszystko zależy od niego, a wszelkie reguły i osoby należy sobie podporządkować. Problemem stają się zwykłe sytuacje społeczne oraz relacje interpersonalne. Człowiek wychowywany w taki sposób pozostaje bowiem bierny na potrzeby innych ludzi. Nie potrafi podporządkować się wszelkim regułom, nakazom i zakazom, którymi rządzi się jego otoczenie.
2. Zrobisz tak bo ja tak chcę!
Kolejnym, ciągle jeszcze dość często spotykanym modelem jest całkowite podporządkowanie dziecka woli opiekunów. Nie pozostawia mu się miejsca na własne zdanie, a wszystkie polecenia ma wykonywać natychmiast i bezwarunkowo. Dorośli wprowadzający taką szkołę w czyn uznają, że tak młody człowiek nie rozumie wielu rzeczy, dlatego nie warto wdawać się z nim w jakąkolwiek dyskusję. Metoda taka może też być niezamierzonym następstwem zwyczajnego braku odpowiedniej ilości czasu i uwagi poświęcanych dziecku. Skutkiem tego, wychowany w takiej atmosferze człowiek jest istotą całkowicie zależną od otoczenia, a ponad to mającą poważne problemy z wyrażaniem, a nawet posiadaniem własnego zdania. Takie wychowanie nie sprzyja też kreatywności młodego człowieka, a później dorosłego. Szuka on bowiem raczej zachowania najbardziej pożądanego jego zdaniem w danej sytuacji, niż kreuje nowe jakości czy rozwiązania.
3. Niech wygra silniejszy!
Następny, trzeci już model wychowania jest w gruncie rzeczy pomieszaniem dwóch powyższych i opiera się na konflikcie między dorosłym a dzieckiem. Spór, jaki rozwija się między nimi daje złudzenie wpływania dziecka na przebieg wydarzeń, jednak w większości sytuacji dorosły stawia na swoim ze względu na wyższość własnego miejsca w rodzinnej hierarchii. Dorośli mogą dawać dziecku swobodę w czasie zabawy, jednak decyzje w ważniejszych kwestiach pozostawiają sobie. Dziecko nie widzi powodu takiego rozróżnienia, dlatego zachowanie rodziców (raz dają mi wybór, a innym razem nie chcą) jest dla nich przejawem niekonsekwencji i wprowadza chaos. Jedynie pozorne pozwolenie dziecku na uczestniczenie w poważnej dyskusji staje się powodem frustracji i idealnym pretekstem dla niego do niegrzecznego, złośliwego zachowania, a swoją drogą uczy je, że władzę i tak zawsze będzie miał silniejszy.
4. Rozmowa, rozmowa, rozmowa!
Najbardziej pożądanym i właściwym z psychologicznego punktu widzenia modelem wychowania będzie taki, który oprzemy na regule wzajemności. Dziecko traktujemy wówczas jako równe sobie i nie chodzi tu bynajmniej o to, by pozostawić mu autonomię we wszystkim lub też obarczyć obowiązkami dorosłych. Rzecz polega na tym, by dać dziecku poczucie wpływania na decyzje które go dotyczą. Fundamentem takiego podejścia jest dobre porozumienie z dzieckiem. Należy wyzbyć się myślenia, że maluch czegoś nie zrozumie lub że wszelkie tłumaczenie jest zbędne, bo i tak musi zrobić to, co chcemy. Rozmowa to podstawa. Jeśli dziecko rozrzuca zabawki po pokoju, wytłumaczmy mu, dlaczego takie zachowanie jest niewłaściwe. W konsekwencji przyniesie to bardziej długotrwałe skutki, niż podnoszenie głosu i powtarzanie pod kolejnymi groźbami, by posprzątało pokój. Dziecko przez rozmowę z nami poznaje bowiem sens pożądanego przez nas zachowania, a następnie wprowadza je w czyn. Teraz ma bowiem poczucie, że sprząta, bo samo jest czyste i obowiązkowe, a nie tylko podporządkowuje się rodzicom. Jeśli sami damy mu dobry przykład, wzmocnimy w nim dodatkowo aprobatę dla utrzymywania porządku. Pamiętajmy, że młody człowiek uczy się właśnie przez naśladowanie zachowania nas dorosłych. Jeśli więc sami nie szanujemy swoich rzeczy i zostawiamy je w różnych przypadkowych miejscach, nie oczekujmy od dziecka, że będzie odkładać zabawki na półkę.
Wiemy już, jaki model wychowania będzie zarówno dla nas, jak i dziecka najwłaściwszy. Zastanówmy się teraz zatem, w jaki sposób reagować na niewłaściwe, a jak na pożądane zachowania dziecka. Pomocny nam będzie przemyślany systemem kar i nagród. To jedno z ważniejszych narzędzi, jakiego musimy się na przód sami nauczyć, by później móc z niego skutecznie korzystać.
Kary - czy zawsze złe?
Powinniśmy być stanowczy i konsekwentni kiedy dziecko zachowa się niewłaściwie. Swoją konsekwencją lub jej brakiem budujemy swój autorytet w oczach dziecka. Pamiętajmy jednak o tym, by kara była adekwatna do występku. Na pewno nigdy taką nie będzie przemoc wobec dziecka, niezależnie od tego jak byśmy ją tłumaczyli. Pokazuje ona bowiem bezwzględną dominację silniejszego i łatwo wpisuje się w głowie dziecka jako schemat, który z dużym prawdopodobieństwem będzie stosować w dorosłym życiu. Po co się bowiem męczyć, skoro można szybko i skutecznie postawić na swoim. Człowiek „wychowywany” w ten sposób szybko rozgryzie, że regułę tę może stosować do wszystkich słabszych, nie tylko dzieci. Wracamy więc do punktu drugiego.
Nagrody
Choć jest to zdecydowanie przyjemny, to i niezwykle ważny (co najmniej na równi z karami) aspekt, dlatego powinien być tak samo dobrze przemyślany, jak poprzedni. W odróżnieniu od kar, nagrody najlepiej sprawdzają się, gdy przyznawane są nieregularnie. Wyzwala to w dziecku dużo ważniejszą motywację wewnętrzną do działania. Jeśli nauczymy je, by zjadało cały obiad, bo dostanie czekoladkę, zjedzenie właściwego posiłku stanie się jedynie przykrym obowiązkiem do osiągnięcia celu – otrzymania upragnionych łakoci. Dużo lepszy skutek przyniesie wytłumaczenie, jak ważne jest regularne jedzenie zdrowego, ciepłego obiadu. Kiedy dziecko już to zrobi, lepiej po prostu pochwalić je za to, że jest mądre i będzie zdrowo rosło, niż dawać nagrodę „rzeczową”. Takie postępowanie określamy mianem wzmacniania zachowania. Tak więc mama wzmacnia zachowanie swojej pociechy, kiedy chwali ją za zjedzenie całego talerza zupy, tłumacząc przy tym że i dlaczego dziecko jest mądre. Następnym razem wystarczy tylko przypomnieć mu, że mądre dzieci odżywiają się zdrowo, a przecież ono jest mądre, dlatego teraz na pewno samo zechce zjeść obiad. Czekoladkę lepiej dać dziecku bez okazji. Unikamy przy tym uczenia dziecka, że otrzymuje coś od nas warunkowo.
Opieka nad dzieckiem to dla opiekunów nie lada wyzwanie. Dwu- czy trzylatek zaczyna zaznaczać swoją odrębność. Właśnie w tym okresie jego życia kształtuje się jego osobowość. Nie zapominajmy, że teraz w ogromnym stopniu właśnie od nas zależy, na jakiego wyrośnie człowieka.
Very true! Makes a change to see smoonee spell it out like that. :)
It's spooky how clever some ppl are. Tahnks!
Kudos! What a neat way of tinhking about it.

Najpopularniejsze tagi:
© 2009-2010 Babetco.pl (0,1085)